Friday, February 22, 2008

you

You have absoutley no messages…not a single one…not even from your mother.

co akurat nie jest dziwne, skoro siedzi obok mnie. ale czy nie jest dziwne, ze wysyłasz zaproszenie do kina do 11 osób, tak z grubsza licząc, i nie dostajesz ani jednej odpowiedzi? wiem, ze za późno wysłane i z błędami…ale ani jednej? nikt się nie spytał, czy poszłam w końcu i na co. i jak tu zawierać przyjaźnie, skoro wszyscy mają cię głęboko w …
taki post rozpaczliwiec. ale właśnie jestem w domu, rozpieszczana, przyjaciele i znajomi pytają się kiedy na kawę itp (dobra, za dużo ich nie ma, ale liczy się jakość, nei ilość). na samą myśl, że mam wrócić do dublina i być sama jak palec, to mi się wyć chce. mimo że już po pełni…

Posted by teacat at 21:35:53 | Permalink | No Comments »

Wednesday, February 20, 2008

bek

be kind rewind. wciąż nie mogę przestać się uśmiechać. jack black - adorable! (jak dla mnie zresztą zawsze)
szkoda, że w kinie byłam sama (hehe - samotna wśród tłumu - sala pełna). chciałabym jakoś podzielić się ta radością. z kimś.

czas spać. jutro pakowanie.

Posted by teacat at 23:16:14 | Permalink | No Comments »

Tuesday, February 19, 2008

all I need

I’m the next act
Waiting in the wings
I’m an animal
Trapped in your hot car
I am all the days that you choose to ignore

You are all I need
You’re all I need
I’m in the middle of your picture
Lying in the reeds

I am a moth
Who justs wants to share your light
I’m just an insect
Trying to get out of the dark
I wanna stick with you, because there are no others

You are all I need
You’re all I need
I’m in the middle of your picture
Lying in the reeds

It’s all wrong
It’s all right
It’s all wrong
It’s all right
It’s all wrong
It’s all right
It’s all wrong
It’s all right
It’s all wrong
It’s all right

CDP po długiej przerwie. jestem zła na swoje ciało. zadaję mu ból. dobrze mu tak.
idę na tortury ze szczotką antycellulitową.
zjem grejfruta.
i jutro będę udawać, że jestem piękna…

Posted by teacat at 23:25:22 | Permalink | No Comments »