…
w czwartek, wracając z uczelni. korek na Głogowskiej - jak zawsze. podirytowana i zniecierpliwiona sedzę w samochodzie.
a gdzieś wśród tego bałaganu znicz zapalony przez budowlańców.
tkliwa na starość się staję…
w czwartek, wracając z uczelni. korek na Głogowskiej - jak zawsze. podirytowana i zniecierpliwiona sedzę w samochodzie.
a gdzieś wśród tego bałaganu znicz zapalony przez budowlańców.
tkliwa na starość się staję…
przez 2 godziny kłóciłam się z Osito o aborcję. krzyczał, że jestem jak nasz rząd cudowny zapyziała w swych poglądach. a figa! słuchac mnie nie chciał, ale jak już w końcu zaczął, to głos mu z lekka złagodniał - choć nadal w kilku kwestiac się nei zgadzamy.
bo przecież jak kobieta MUSI się liczyć ze zdaniem faceta i wykonać aborcję, gdy ON tego chce??? oczywiście, że najlepiej by bylo, gdyby razem chcieli tego dziecka, ale jak kobieta postanawia, ze je urodzi, wychowa, bo ma ku temu warunki, to facet za dużo do gadania nie ma. nie musi uznawać dziecka. a że jego geny będą biegać po świecie… no trudno. życie.
z drugiej strony - czy kobieta powinna urodzić, gdy nie chce dziecka, ale facet chce? sprawiedliwie - powinna. tylko że to już nie takie łatwe. 9 miesięcy np. w nienawiści. skóra cierpnie. trudno to sobie wyobrazić…
wiem jedno, gdyby okazało się, że jestem w ciąży, dzieciak jak najbradziej zdrowy, urodziałbym. dla Osito to horror.nie chciałby. i właśnie tu się nie zgadza na te swoje geny biegające po świecie. a ja na to, że mojego fasolka nie będę zabijać. niech inne kobiety robią, co chcą - ja naprawdę nei jestem przeciwko aborcji i nikogo nie potępiam. wręcz przerażają mnie kościelne oszołomy, ligie polskich rodzin i inne takie. ale mój fasolek, to mój fasolek i moim fasolkiem będzie od tych paru komórek.
i nie ważne, że dziecko - niespodzianka. niespodzianka NIE równa się niechciane. jak najbardziej chciane. czy ta Zachodnia Europa musi mieć wszystko zaplanowane? kariera, dom, 2 samochody, kot, wykupione miejsce w przedszkolu, pokoik wymalowany, nianie po rozmowie kwalifikacyjnej. wszystko wyrachowane, wykalkulowane.
a ja po 30-stce, po wieeelu latach faszerowania chcemią. i co? pięcioraczki od razu, czy dziecko z 3 głowkami? tfu, tfu! preszadziłam. przepraszam. ale mnie to wszystko bardzo denerwuje.
Osito zastrajkował i odmówił sekszenia. no bo 100% pewności, że w ciąży nię będę, nie ma. a proszę bardzo, ja mu szklankę wody-zamiast podawać mogę. ciekawe, kto pierwszy się podda…
placek wyszedł. trochę twardy i trochę za bardzo piernikowy, ale jakoś nikt nie odmówił kawałeczka.
***